.

poniedziałek, 1 października 2012

porady spod lady, czyli o redukcji ryzyka zakupu waluty w kantorze internetowym

Część kredytowców-dewizowców korzysta już z dobrodziejstw kantorów internetowych, wymieniając w nich złotówki na walutę kredytu i oszczędzając tym samym nierzadko kilkadziesiąt, a może nawet ponad 100 złotych miesięcznie. 


Część kredytowców-dewizowców ma jednak obawy przed korzystaniem z wirtualnej "wymieniarki", traktując tego typu operacje jako transakcje obarczone wysokim ryzykiem kredytowym. Te obawy dodatkowo są podsycane na forach (nomen omen) internetowych i w różnego rodzajach artykułach prasowych (na jakie i ja się natknąłem).

Istnieje jednak dość prosty sposób na znaczące zmniejszenie ryzyka kredytowego tego typu transakcji. Wystarczy znaleźć kantor, który przelewa środki na nasz rachunek bankowy online, tj w czasie rzeczywistym. Nie na jakieś tam wewnętrzne rachunki prowadzone przez kantory (czy jak to nazywają same kantory - portfele walutowe), ale na nasz rachunek bankowy. Jeśli znajdziemy taki kantor (a takowe istnieją), a nie chcemy ryzykować przesłania mu pełnej równowartości raty złotówkowej kredytu i nie otrzymania waluty w zamian, możemy wymieniać walutę w kilku transzach. 

Jak to zrobić? Załóżmy, że nasza rata miesięczna wynosi 300 euro, a kurs EUR/PLN wynosi 4,15. Początkowy stan środków w kantorze na "portfelach" to 0 PLN i 0 EUR. Wysyłamy z rachunku bankowego na rachunek wskazany przez kantor kwotę 415 PLN. Za te 415 PLN nabywamy 100 EUR, które po chwili znajdują się na naszym rachunku bankowym. Transakcja kończy się zatem sukcesem. Ponawiamy tę operację jeszcze dwa razy, inicjując kolejną transzę na 415 PLN dopiero w momencie, gdy nabyte uprzednio dewizy znajdą się już na naszym rachunku bankowym. 
Kwota jaką naraziliśmy na potencjalne ryzyko kredytowe to 415 PLN w relacji do 1245 PLN, które musielibyśmy wysłać nabywając walutę w instytucji, która dopiero tę walutę musiałaby nabyć na rynku i przesłać nam w tradycyjny sposób. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz