.

środa, 13 czerwca 2012

statystyki zyskowności za Atlantykiem, I kwartał 2012

Wyniki opublikowanej niedawno ankiety KNFu aż dopraszają się porównania z wynikami uzyskiwanymi przez inwestorów z USA. Jak już wcześniej pisałem brokerzy amerykańscy (w niektórych przypadkach są to amerykańskie oddziały globalnych brokerów forex) są zobligowani do publikowania wskaźników zyskowności, czyli jaki odsetek rachunków na koniec danego kwartału zyskał a jaki stracił. Publikowane wyniki są "oczyszczone" o wypłacane przez brokera odsetki z tytułu utrzymywania przez klienta środków. Czyli zestawienie pokazuje rachunki, które faktycznie zarobiły w wyniku transakcji na forexie (zatem jeśli ktoś stracił na transakcjach 100 USD, ale zarobił na odsetkach od depozytu 200 USD, to i tak ujmowany jest jako "stratny")
Dodatkowo w USA obowiązuje zasada FIFO (choć podobno jest kruczek prawny by to ominąć, ale nie wszyscy brokerzy ryzykują) - czyli klient z szeregu otwartych pozycji może zamknąć tylko tę, którą otwarł jako pierwszą a nie tylko tę na której ma zysk (w Europie inwestorzy mają wolną rękę w tym zakresie). Ze względów o których mowa powyżej statystyki amerykańskie wydają się być bliższe prezentowania samego sedna sprawy. 

Ostania publikacja wyników dokonywana przez portal ForexMagnates.com pochodzi z końca I kwartału 2012. Opublikowane wyniki wskazują, że za Atlantykiem klientom wiedzie się nieco lepiej niż u nas. W niektórych przypadkach wskaźniki zyskowności sięgają nawet 40% - vide GFT, Oanda. czy InteactiveBrokes. Poniżej tabela z wyszczególnionymi brokerami. 

Lista wydaje się być niepełna i zapewne ForexMagnates ograniczył się tylko do publikacji najbardziej widocznych marketingowo brokerów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz