.

piątek, 7 stycznia 2011

Profesor Kołodko i dyskutanci giełdowi z pl.biznes.wgpw

Znalazła się... Mityczna, przyrównywana częstokroć z racji swojej nieuchwytności do Yeti lista obecności ze spotkania grupy dyskusyjnej pl.biznes.wgpw z 2004 roku ujrzała ponownie światło dzienne. Wielu podejrzewało, że zaginęła bezpowrotnie. Wielu obstawiało, że została zniszczona przez upływ czasu. Tymczasem lista spoczywała spokojnie przez lata w pudle pomiędzy instrukcją obsługi pralki a kartą gwarancyjną zmywarki.
Rzecz działa się w Pubie Lolek na Polu Mokotowskim dokładnie 16 października 2004 roku. Jak co roku, odbywało się tam przy piwie powakacyjne spotkanie uczestników grupy pl.biznes.wgpw (dla niewtajemniczonych - w zamierzchłych czasach usenetu było to główne miejsce wymiany poglądów odnośnie warszawskiego parkietu). Impreza rozkręciła się na dobre. W pewnym momencie ktoś rzucił, żeby zrobić listę obecności. Zebrany aktyw w przeciągu kilku sekund znalazł kartkę papieru i długopis. Kartka wędrowała pomiędzy uczestnikami spotkania aż w końcu zapełniła się nazwiskami lub nickami 32 osób. Wydawało się, że lista jest już zamknięta.
Nagle do naszego "zaułka" w Pubie Lolek wparował Profesor Kołodko. Po twarzy widać było, że szuka kogoś z kim umówił się na spotkanie. Ale my przecież nie mogliśmy przepuścic takiej okazji! Pamiętam, że po bardzo serdecznym powitaniu Pana Profesora opowiedziliśmy mu kim jesteśmy i o czym dyskutujemy na naszym forum usenetu. Pod koniec nieoczekiwanego spotkania oraz po udzieleniu mu wyczerpujących odpowiedzi na pytania jakie zadał, nakłoniliśmy jeszcze Pana Profesora aby wpisał się na listę obecności uczestników grupy dyskusyjnej pl.biznes.wgpw. Okazało się, że przedmiotowa lista jest już mocno sfatygowana. Nie chcieliśmy, aby Pan Profesor poczuł się urażony, więc poskładaliśmy listę w taki sposób, że powstał jeden czysty i nieposzarpany kwadracik na podpis Pana Profesora. To dlatego właśnie jego podpis znajduje się na dziewiczym prawym dolnym rogu kartki.
Za "zawłaszczenie" listy serdecznie wszystkich uczestników owego spotkania przepraszam. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko przypomnieć wszystkim, że to na moich plecach podpisywał się Profesor Kołodko (na dowód czego jeden z uczestników przesłał mi nawet kiedyś zdjęcie, choć nie potrafię go odnaleźć) i zapewne nieświadomy "zawinąłem" listę do kieszeni marynarki.
Poniżej publikuję pełną treść listy wraz z honorowym uczestnikiem - Profesorem Kołodką. Aby zobaczyć w pełnym rozmarze należy kliknąć na poniższe zdjęcie. Pozdrawiam wszystkich uczestników tego spotkania!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz