.

środa, 29 września 2010

peludium

Jest to pierwszy mój wpis na tym blogu, i jak to z okazji pierwszego wpisu wypadałoby coś wspomnieć o okolicznościach powstania tego blogu. Jak wiemy forex jest jednym z najtrudniejszych rynków finansowych świata. Statystyki zyskowności klientów podawane przez poszczególnych brokerów różnią się, ale zawierają w przedziale 10-30%. Oznacza to, że maksymalnie 3 osoby na 10 płacą podatki od dochodów kapitałowych pochodzących z forexu. Kolejne 2 zapewne oscylują wokół zera.
Moim zdaniem tylko 1 osoba na 10 zarabia na forexie prawdziwie duże pieniądze i tylko 1 na 10 jest w stanie uczynić z forexu swoje źródło utrzymania. Pozostali inwestorzy znajdujący się jeszcze w zwycięskiej grupie mogą traktować forex jako miejsce dodatkowego zarobku po godzinach.

Na wstępie chciałem doprecyzować jedną rzecz - to nie sam forex jest trudny. Umówmy się, że jest dość specyficzny. Ale prawdziwą przyczyną, dla której w walce z forexem poległo tylu inwestorów jest wysoki lewar. Każdy rynek, na którym zastosować by lewar 100:1 (albo więcej) byłby postrzegany jako trudny.

Nie ma darmowych pieniędzy na tym świecie. Jeśli przychodzimy na ten rynek, i chcemy być tym jednym z dziesięciu, musimy dysponować czymś, co pozwoli nam zbudować przewagę nad innymi graczami.

Nie mam monopolu na wiedzę i nie mogę (i nie chcę) się uważać za autorytet w zakresie forexu. Ale moja codzienna praca w branży forexowej i codzienny kontakt z rynkiem tworzy unikalną okazję na przyjrzenie się temu rynkowi z zupełnie nowej perspektywy.

Tyle tytułem wstępu. Do dzieła!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz